A więc wojna. Nic nie da się już zrobić. Wszelkie próby negocjacji spełzły na niczym. Wielki Han jest przekonany o swoim zwycięstwie. Stoi podobno na czele stutysięcznej ordy. Wiele ludzi walczących jeszcze za czasów Mistrza Li Jac Kaa wiedzą z jaką siłą nam przyjdzie walczyć. Są bezwzględni i bezlitośni. Rabują, gwałcą i gwałcą. Nikt ich jeszcze nie powstrzymał. Zwykli śmiertelnicy są bez szans z tą gromadą niezaspokojonych furiatów. Nasz mistrz wielce się strapił na wiadomość o wojnie, „Nie teraz, nie teraz!” powtarzał jakby w amoku. Owszem nasze siły były mniej liczne ale wyszkolone w wielu bitwach. Nasi bracia są mistrzami we władaniu katany, szczególnie mały, ale mężny Li Dżej Kobb. Wielu jest mistrzami we władaniu pałką oraz swoją maczugą. Jednak problem tkwił w tym, że ten niespodziewany atak zburzył wszelkie nadzieje z zorganizowaniem Dożynek. Wielu braci zmarkotniało i zasępiło się. Nie pomogły przemówienia ministra Li Kuna, ani zapewnienia samego Mistrza. Jednak mimo tych problemów nasi dzielni bracia odważnie wzięli się do przygotowań. Cieszy wzrok ludzki kiedy tysiące ludzi z nadzieją patrzy w niebo, jak tysiące ludzi przekonanych jest że już za chwile stoczą zwycięską walkę z nędznymi furiatami o śmierć i życie.
Zaczęto już przygotowania w w fortecy Serr Zpally, zaczęto gromadzić zapasy, uzbrajać żołnierzy.
Najprawdopodobniej tu uderzy Wielki Han. Każdy nie może doczekać się by w końcu naszedł dzień chwały dla każdego ninja, czyli walki o śmierć i życie.
Przygotujcie się bracia na tą wojne.
Wielki Kanclerz Szo Szon
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz